• 2000x574 tlo U21

Przewaga afrykańskich biegaczy – czyli dlaczego nie powinniśmy mieć kompleksów.

W kontekście ostatnich wydarzeń i publikacji artykułów, które obnażają sekrety grup, wynajmujących, afrykańskich biegaczy, zdecydowałem się napisać kilka słów o, wydawałoby się nierównej, rywalizacji „czarni kontra reszta Świata”. Dominacja czarnoskórych biegaczy nad pozostałymi zawodnikami jest widoczna na pierwszy rzut oka. Nieważne czy analizujemy wyniki, które osiągają zawodnicy na dystansach sprinterskim czy zajmujemy się biegami długimi. Ja chciałbym skupić się na dystansach dłuższych i przyjrzeć się z bliska atutom, jakie prezentują afrykańscy biegacze. Jak wyglądają aktualne listy najlepszych wyników?

Wśród mężczyzn sytuacja jest klarowna. TOP10 to zawodnicy wyłącznie afrykańscy. Na 10 najlepszych wyników w maratonie – 8 należy do Kenijczyków, a 2 do Etiopczyków. Najlepszy jest oczywiście Dennis Kimetto, który niedawno ustanowił nowy rekord Świata – 2 godziny 2 minuty i 57 sekund.

afrykanczycyWśród pań nie możemy już mówić o dominacji czarnoskórych zawodniczek, bowiem listom lideruje Paula Radcliffe, która pokonała w 2003 roku maraton z czasem 2 godzin, 15 minut i 25 sekund. Na drugim miejscu mamy także zawodniczkę białą – rosjankę Lilya Shobukhova (gorsza o niespełna 3 minuty jednak ten wynik przyjmijmy z przymrużeniem oka ze względu na aferę dopingową z jej udziałem). Podsumowując kobiece TOP10 - mamy 5 zawodniczek białych (reprezentantki Wielkiej Brytanii, Rosji, Japonii, Niemiec i USA) oraz 5 zawodniczek afrykańskich (3 Kenijki i 2 Etiopki).

Mimo zaciętej rywalizacji wśród pań, musimy zgodzić się z tym, że większość dużych biegów wygrywają zawodnicy z Afryki lub zawodnicy posiadający afrykańskie korzenie (świetnym przykładem może być nasz reprezentant - Yared Shegumo czy ulubieniec Brytyjczyków - Mo Farah). Pisząc „duże biegi” mam na myśli krajowe maratony, półmaratony, ale także biegi uliczne na 10 i 5 kilometrów, w których spotkać się możemy z atrakcyjnymi nagrodami. Oczywistym jest, że zagraniczni zawodnicy biegają w Polsce i innych krajach dla pieniędzy – nic w tym dziwnego, to jest ich sposób zarabiania na życie i nie powinniśmy mieć im tego za złe. Generalnie w poniższym artykule nie chcę poruszać kwestii moralności rywalizacji. Nie będę też zastanawiała się nad tym, czy biegacze z Afryki zażywają niedozwolone środki i czy są wykorzystywani przez europejskich menadżerów. Chcę się skupić nad czynnikami, które dają im przewagę w naszym ukochanym sporcie. Czy biali biegacze naprawdę spisani są na stratę?

afrykanczycy6Okazuje się, że tym zagadnieniem zajmowano się w świecie różnych dziedzin naukowych od dawna. Już we wczesnych latach dwudziestych minionego wieku tematem zajęli się socjologowie. Ich wytłumaczenie, dla niewiarygodnych wyników afrykańskich biegaczy, bazowało na podejściu Afrykańczyków do treningu i założeniach, które np. Europejczykom wydawały się nierealne. Antropolodzy także dodawali „parę groszy” od siebie. Jeden z nich, Vincent Sarich z Uniwersytetu Berkley powiedział: "Jeśli możesz uwierzyć, że czarnoskórzy zawodnicy nie są  genetycznie uprzywilejowani w stosunku do innych populacji to prawdopodobnie możesz być skłonny uwierzyć we wszystko". 

Rozwój nauki pozwolił wskazać jednoznacznie czynniki genetyczne, które dają przewagę afrykańskim biegaczom. Naukowcy są już dziś absolutnie pewni, że to właśnie z subtelnych różnic w materiale genetycznym wynikają obserwowane różnice biologiczne (predyspozycje w danych dyscyplinach). W kontekście sportu znaczy to tyle, że jego każdy rodzaj wymaga pewnych różnic w dziedzinie biomechaniki oraz energetyki wysiłków i dlatego zawodnicy z różnych części świata szukają wyzwań dla siebie i szukają takich sportów by wykorzystać maksymalnie swoje genetyczne predyspozycje.

afrykanczycy4I tak zawodnicy pochodzenia euroazjatyckiego, którzy mają bardziej rozbudowaną górną część ciała dominują w podnoszeniu ciężarów, w zapasach i w konkurencjach takich jak rzut młotem. Tak ukształtowane proporcje ciała z relatywnie krótkimi rękami i nogami oraz grubym torsem dają przewagę w dyscyplinach, w których dominuje siła, a nie szybkość. Natomiast Azjaci z dalekiego wschodu charakteryzują sią krótkimi kończynami, długim torsem i większą tkanką tłuszczową z uwagi na srogi klimat. Ci zawodnicy są nieco wolniejsi, mniej silni niż biali czy czarni ale za to bardziej elastyczni i sprawniejsi, co daje im większe szanse w gimnastyce, skokach do wody czy łyżwiarstwie figurowym. To oczywiście uniemożliwia Azjatom bycie wybitnymi sprinterami czy skoczkami w dal albo wzwyż. Z kolei grupa wysp południowego Pacyfiku to wylęgarnia świetnych graczy w amerykańskim futbolu czy australijskim rugby. Mają oni specyficzną budowę ciała, która czyni ich silnymi, muskularnymi, zwinnymi i bardzo szybkimi. Co jednak z zawodnikami z Afryki? Dominację czarnoskórych zawodników da się wytłumaczyć pewnymi, wykształconymi w toku procesu adaptacyjnego wyjątkowymi właściwościami. Nie chciałbym się jednak nad nimi skupiać, bo naszej natury nie zmienimy. Czy możemy jednak poszukać źródła sukcesu gdzieś indziej?

afrykanczycy5Predyspozycje genetyczne są niewątpliwie jedną z przewag afrykańskich biegaczy. Jednak czy to faktycznie cały ich sekret? Zdecydowanie nie. Wielu naukowców, biegaczy i trenerów uważa, że różnice w budowie ciała czy predyspozycje genetycznie to nawet nie połowa sukcesu. Przed maratonem praskim swoim zdaniem podzielił się Renato Canova – włoski trener, który wychował wielu rekordzistów oraz mistrzów świata. A więc w czym tkwi sekret według tego autorytetu wśród biegaczy? Renato podaje trzy główne punkty:
  • Mentalność mistrza.
  • Brak technologii.
  • Tempo zamiast objętości.

afrykanczycy3Według Canovy dużym brakiem, jeśli chodzi o zawodników z Europy, jest nasza mentalność. Trudno się z tym nie zgodzić i polemizować. Faktem jest, że Afrykańczycy biegają by żyć – to jest często ich jedyna szansa, aby utrzymać siebie i swoje rodziny na przyzwoitym poziomie, zarabiać pieniądze. My, jako Europejczycy, nie jesteśmy aż tak zmotywowani. Dla większości z nas bieganie to tylko hobby, odskocznia od codziennych obowiązków, przyjemność (nie mówię tutaj oczywiście o profesjonalnych zawodnikach). W związku z tym nie potrafimy się tak poświęcić i tak cierpieć jak nasi południowi koledzy (zarówno na treningach jak i na zawodach). To cierpienie wiąże się także z punktem drugim – Afrykańczycy nie wykorzystują w treningach technologii. Żadnych GPS’ów, żadnych pulsometrów. Ile razy zwalnialiście tylko dlatego, że wskazania Waszych magicznych, elektronicznych wynalazków były niepokojące? „Dziś biegam 5:00/km, bo wtedy mój puls znajduje się w II strefie. Jutro natomiast zwolnię, aby znaleźć się w I strefie i wykonać spokojny bieg.” – tak mogą mówią Europejczycy. Canova natomiast twierdzi, że nie da się zostać mistrzem, trenując według limitów. On sam chętnie wprowadza swoich zawodników w „zabronione” rejony, tak aby ich organizmy poznały czym jest ekstremalny wysiłek. Tym samym zawodnicy podnoszą sobie sami poprzeczkę i automatycznie wykraczają poza limity i bariery, które z kolei są tak często stawiane wśród zawodników z Europy czy Stanów.

afrykanczycy2Trzecim aspektem, na który zwraca uwagę Canova jest rodzaj wykonywanego treningu. Europa stawia na objętość, natomiast Afrykanie opierają się na tempie. Canova daje tutaj przykład testowania wspomnianych ekstremalnych wysiłków u swoich zawodników. Daje im na przykład za zadanie przebiegnięcie 20km po 3:00min/km. Renato wie, że zawodnicy nie są w stanie wykonać tego zadania, ale planuje doprowadzić ich do strefy maksymalnego zmęczenia. Europejczyk, znając swoje możliwości pobiegnie 20km po 3:15min/km, „oszczędzając się” – jedyne co może zrobić wrażenie na jego organizmie to większy kilometraż. Afrykańczyk natomiast rozpocznie zgodnie z zaleceniami, po 3:00min/km i będzie biegł tak długo, jak będzie potrafił. Zaaplikuje sobie tym samym około 15km maksymalnego wysiłku, a resztę dystansu zakończy regeneracyjnym truchtem. Wedłg Canovy to jest właśnie trzeci klucz do sukcesu. Tempo zamiast objętości.

afrykanczycy1Być może są lepiej zbudowani. Może ich włókna mięśniowe już od pierwszych dni w kołysce wołają o wysiłek wytrzymałościowy. Wydaję mi się jednak, że opinia Canovy jest dla nas budująca! Okazuje się bowiem, że przewaga Afrykańczyków nie polega tylko na korzystniejszej budowie i „biegowych genach”. Wygrywają oni głównie dzięki swojemu nastawieniu do życia i treningów. W tej materii także my możemy wprowadzać zmiany i naśladować biegaczy z południa. Mo Farah w swojej autobiografii poszedł w ślady swoich pobratymców. Istotny progres wyników zanotował po przeprowadzce do domu kenijskich biegaczy i wprowadzeniu zmian w swoim życiu (opierając się właśnie na obserwacji kolegów, naśladując ich codzienny reżim). Jeśli zatem chcemy rywalizować z Afrykańczykami jak równy z równym – trenujmy i zachowujmy się jak oni! Rekordy życiowe i lepsze wyniki to wtedy tylko kwestia czasu. I tego Wam wszystkim życzę!

Autor: Filip Odważny


Biegi i treningi

01 czerwiec 2015
wygraj bilety na mecz

Konkurs

24 grudzień 2014
Życzenia Świąteczne

Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia w rodzinneh atmosferze życzy redakcja portalu...

04 grudzień 2014
Obóz biegowy Tatra Running – relacja

Stare chińskie przysłowie mówi: „gdy jesteś białą lamą w stadzie pięciuset białych lam, jest...

25 listopad 2014
Sylwetki polskich długodystansowców - Artur Kern

Początek kariery zawodnika MKS Unii Hrubieszów jest mocno tajemniczy...

17 listopad 2014
IX Bieg Niepodległości w Lublińcu - relacja

Jest jednak kilka dni w roku, w których nasze bieganie zmienia swój charakter. Rywalizacja...

13 listopad 2014
Maratony Świata - Penang Bridge International Marathon

Wyspa Penang z kontynentem azjatyckim połączona jest dwoma mostami...