• 2000x574 tlo U21

II Bieg Budkowicki - relacja

Kameralne imprezy biegowe mają swój urok. Niewielka ilość osób startujących, swojska atmosfera i przede wszystkim dobra zabawa. Pomimo małych niedociągnięć, które miały oczywiście miejsce. Jednak szybko zostały wybaczone dzięki prowadzącemu, który rewelacyjnie zabawiał wszystkich biegaczy. A było ich aż 73! Aż czy tylko? Budkowice ta maleńka wioseczka w województwie opolskim. Do tej pory kojarzyła się tylko z jedną z większych dyskotek. Wiecie… białe rękawiczki, gwizdek i jazda! Okazało się, że teraz to się tam biega, a nie wywija na parkiecie. 5 października odbyła się tu już druga edycja biegu, która pokazała, że mieszkańcy chcą biegać. A mają gdzie! Tereny leśne zachwycały i umilały wszystkim wysiłek.

Organizacja była na mocno amatorskim poziomie, ale nikomu to nie przeszkadzało. 20 minutowe opóźnienie startu? Wszyscy cierpliwie stoją i czekają, dyskutując w międzyczasie z innymi zawodnikami. Dało się wyczuć, że większość osób przyszło po sąsiedzku, miło spędzić czas. Pogoda dopisywała, więc na co tu narzekać ;)

Bieg Budkowicki 1Start był planowany na godzinę 16. Z opóźnieniem ruszyliśmy i… nawet nie wiem kiedy minął czas biegu. Trasa była krótka, owszem - 5 km. Każdy kilometr na trasie był oznaczony i miałam wrażenie, że za szybko mijają mi te kilometry. Być może to kwestia nowego miejsca. Na znanych nam już ścieżkach może się nudzić. Tu natomiast nie było mowy o nudzie. Tym bardziej, że na sam bieg wybrałam się z pewnym celem. Wiedząc, że jest to tylko 5 km, postanowiłam zrobić sobie mały sprawdzian formy. Miałam pobiec na maxa. Śmiałam się nawet, że z moim zamiarem i przy tak małej frekwencji, może uda mi się wywalczyć miejsce na podium. Pobiegłam najlepiej jak umiałam. I wiecie co? Udało się! I tu zaczyna się zabawna historia. Nie wiem, jak były mierzone czasy zawodników, bo szczerze mówiąc, wbiegając na metę nie zwróciłam uwagi, czy ktoś stał ze stoperem i spisywał każdego biegacza. W każdym razie samo zliczanie tych czasów trwało dość długo. Tym również nikt się nie przejmował. Organizator zabawiał towarzystwo, częstował ciastem drożdżowym, chlebem ze smalcem i ogórkiem, kawą, herbatą i specyficznym dowcipem. Dlaczego specyficznym? Ponieważ wieś Budkowice należy do mniejszości niemieckiej. W związku z tym mieszkańcy to typowi Ślązacy, a ci z kolei słyną z dobrego humoru, ale i odmiennego języka. Sposób mówienia był już sam w sobie zabawny.

Bieg Budkowicki 2Kiedy czasy biegaczy były podliczane, organizator zadbał żeby nikt się nie nudził. Były zatem śpiewy. Na szczęście nie nasze! Ale młodych artystek, które widać było, że wkładają dużo serca w swoje wykonanie. Organizator bardzo je chwalił, niczym gwiazdy lokalne z konkursu niemieckiej piosenki ;) no… wesoło było! Zjadłam ciacho, wypiłam kawę, smalcu też nie odmówiłam sobie. W końcu biegłam tak szybko, że trzeba nadrobić kalorie! Zasłużyłam ;) Organizator potwierdził, kiedy przyszedł z wynikami. Zajęłam drugie miejsce w K20! Stanęłam dumnie na podium czekam, aż zostanie wręczony medal. Chwila dla paparazzi i jest duma na twarzy. Po czym podbiega jakaś dziewczyna i krzyczy do organizatora, że to ona zajęła drugie miejsce… no cóż… drobna pomyłka w liczeniu? Podczas, gdy dziołcha ta (skoro już na śląskich ziemiach stoję) wykłócała się o podium, ja ustąpiłam jej i zeszłam na miejsce trzecie. Bałam się, że w widłami wyskoczy ;) organizator przeprosił za błąd, więc oddałam srebrny medal, a przyjęłam drugi – brązowy. Nie byłam w tej sytuacji osamotniona, ponieważ taka pomyłka zdarzyła się ponownie przy kategorii Open kobiet. Hmm… kolejny błąd w liczeniu J zdarza się! Na pocieszenie dla wszystkich uczestników imprezy było losowanie nagród. Długa lista sponsorów (przy tak małej imprezie!) zaowocowała spora ilością nagród. A było ich…60! Czyli 13 osób było poszkodowanych i nie zostali wylosowani.

Bieg Budkowicki 3Długo trwało rozdanie tych nagród, ale na wsi czas leci inaczej. Nikomu nie spieszyło się. Podczas losowania dało się jeszcze bardziej odczuć, że wszyscy tu się znają i śmiało żartują między sobą. I tak przy okazji nagrody, którą był opał na zimę (Tak! Dobrze przeczytałes!) padło pytanie: „a tyś synek tirem przyjechał na ten bieg? Bo ty dżewo dostaniesz!”. Inny razem lokalny proboszcz, który również biegł i sponsorował część pucharów, wylosował zaproszenia na spływ kajakowy. No to organizator już zapowiedział, że jedzie z księdzem. A co! Swojsko, sielsko i zabawnie było.

Życiówka zrobiona, podium zajęte – i to dwa miejsca na raz :) – nagroda wylosowana, niedziela miło spędzona ;) Czego chcieć więcej? Każdy zapomniał już o wpadkach i miło wspomina imprezę. Takie małe, niemalże sąsiedzkie, też są warte odwiedzenia!

Zdjęcia - Agrosport Sebastian Kozioł

Autor: Anna Jakieła - zabieganaania.pl


Biegi i treningi

01 czerwiec 2015
wygraj bilety na mecz

Konkurs

24 grudzień 2014
Życzenia Świąteczne

Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia w rodzinneh atmosferze życzy redakcja portalu...

04 grudzień 2014
Obóz biegowy Tatra Running – relacja

Stare chińskie przysłowie mówi: „gdy jesteś białą lamą w stadzie pięciuset białych lam, jest...

25 listopad 2014
Sylwetki polskich długodystansowców - Artur Kern

Początek kariery zawodnika MKS Unii Hrubieszów jest mocno tajemniczy...

17 listopad 2014
IX Bieg Niepodległości w Lublińcu - relacja

Jest jednak kilka dni w roku, w których nasze bieganie zmienia swój charakter. Rywalizacja...

13 listopad 2014
Maratony Świata - Penang Bridge International Marathon

Wyspa Penang z kontynentem azjatyckim połączona jest dwoma mostami...